Piątkowy Felieton Diabła: Seksistowski fandom

10

W zeszłym tygodniu, na blogu Matka Przełożona pojawił się tekst “Seksizm nasz fantastyczny?”, a w fandomie tradycyjnie zawrzało. Chociaż tak naprawdę nie przez sam wpis, a przez Jerzego Rzymowskiego, redaktora naczelnego Nowej Fantastyki. Opublikował on na fanpage’u czasopisma oświadczenie, w którym odcina się od zarzutów dyskryminacji kobiet w magazynie. Styl wypowiedzi wywołał płomienną dyskusję, ale dzisiaj nie o tym.

Dzisiaj porozmawiamy o seksizmie. Bo widzicie, tekst mocno wskazuje, że jako fandom jesteśmy seksistowcy i mizoginistyczni. Co według mnie jest wielkim kłamstwem. Zanim jednak przejdziemy dalej, ustalmy jeszcze raz czym jest fandom. Jest to nieformalna grupa aktywnych fanów danej rzeczy, w tym przypadku, fantastyki.

Nikt nie ma kontroli nad tym, kto jest członkiem naszej społeczności, a kto nie. Trudno mi jednak zaakceptować, że ktoś uważa ludzi komentujących na Facebooku za fandomersów. Dzisiaj praktycznie każdy to robi. Nie stajemy się też członkami tej grupy, wykonując swoją pracę zawodową. Najważniejsza jest aktywność fanowska. Przykładowo – Jakub Ćwiek jako pisarz nie jest członkiem fandomu (chociaż osobą dla niego ważną, z racji twórczości fantastycznej), ale jako Browncoat, popularyzujący dla wielu nieodżałowany serial “Firefly”, już jest.

Członek fandomu to fan level wyżej. Taki, który nie tylko ogląda Star Wars, ale też taki, który aktywnie działa w społeczności. Bycie lub niebycie w tej grupie to nie kwestia deklaracji, a raczej uznania przez innych fanowskiego wkładu na jej rzecz.

Wróćmy do seksizmu, bo podobno nasza nieformalna grupa jest mocno mizoginistyczna. W sumie do końca nie wiem, jak na to odpowiedzieć, tak wiele absurdów jest w tym stwierdzeniu.

Fandom nie jest grupą, w której da się w łatwy sposób ustalić dominujący pogląd czy zachowanie. Dlatego stwierdzenie, że jest seksistowski czy mizoginistyczny jest krzywdzące, bo krzywdzące jest generalizowanie. To tak jakby powiedzieć, że blondynki są głupie.

Owszem, w fandomie znajdzie się kilka seksistowskich osób. U niektórych mają one poklask, u jakiejś grupy, która jest podobnie nastawiona. Ale zdecydowaną większość w fandomie stanowią ludzie myślący normalnie. W ciągu kilkunastu lat nie widziałem żadnej sytuacji, w której kobieta byłaby traktowana źle z powodu na płeć. Nie chodzi o to, że problemu nie ma. Jednak gdyby fandom był seksistowski, to chyba skala byłaby widoczna gołym okiem, dla każdego, prawda?

Laureaci nagrody Zajdla Anna Kańtoch i Michał Cholewa oraz Pani Jadwiga Zajdel.

Seksizm to problem społeczny, który przewija się co jakiś czas w dyskusjach. Z fandomem powiązany jest tak mocno, jak mocno problemem jest w społeczności. Nie wydaje mi się, żeby dziś odrzucano czyjąś pracę, bo ktoś jest kobietą. Akurat fandom to w większości młodzi ludzie, którzy doskonale rozumieją, jak zmienił się świat.

Czasami spotykam się z zarzutem, że takie podejście do świata ma stary fandom. Oczywiście, nikt nie jest mi w stanie nakreślić jak bardzo stary i czy w ogóle jeszcze działa. Osób 40+ mamy w fandomie aktywnych zaledwie kilkanaście (o ile aż tyle). W tym kobiety, które trudno posądzić o mizoginizm.

Nie chcę oceniać, czy osoby starsze mają bardziej seksistowskie podejście do życia, czy nie. Jak zwykle, to zależy. Większość z nich jednak prawie w ogóle się nie udziela, czasami komentując i doradzając z pozycji osób, które swoje dla środowiska zrobiły. Wielu nowych  nawet nie wie kim oni są, tym bardziej ich nie słucha.

Zresztą, wydaje mi się, że najprościej nie uznawać autorytetu kogoś z kim się nie zgadzamy w fundamentalnych sprawach. Nasza grupa takich cenionych osób trochę ma, ale nikt nie każe iść za nimi ślepo. Ot, okazujemy komuś szacunek za jego wieloletni wkład w środowisko, a że czasy zmieniły się diametralnie, nie zawsze to, co działało kiedyś, działa dzisiaj.

Fandom polski jest równie seksistowski jak polskie społeczeństwo. Owszem, bez problemu znajdziesz w nim osoby o takim zachowaniu, ale doszukiwanie się tego typu postaw u większości raczej sugeruje minimalną paranoję.

Z powodu niektórych osób część fanów nie chce być w ogóle wiązana z fandomem. W takim wypadku nie pozostaje im nic innego jak zaprzestać wszelkiej działalności fanowskiej (czyli jedyny sposób, by przestać być w fandomie). Tylko jaki w tym sens? Nie lepiej po prostu potraktować ostracyzmem te osoby, które tak się zachowują?

Środowisko na pewno straci, jeśli ludzie będą z niego uciekać z powodu idei, które w są w nim zasadniczo drugorzędne. Możecie się na mnie obrazić, ale prawda jest taka, że według mnie najważniejsze jest promowanie fantastyki, a dopiero w drugiej kolejności powinniśmy zajmować się problemami całego społeczeństwa.

Oczywiście, ważne jest, aby o pewnych rzeczach rozmawiać, inaczej nigdy nie wyjdziemy na prostą w kontaktach międzyludzkich. Ale wrzucanie całej grupy do jednego worka z powodu paru osób jest po prostu nie fair wobec masy ludzi, która przekazuje swoją pasję. Następnym razem, zaczynając dyskusję o seksizmie, nie rozmawiajmy piętnując całą grupę, tylko rozmawiajmy o zachowaniach konkretnych osób i tym co można z tym zrobić.

Podziel się.
  • Dawid Fenrir Wiktorski

    Nie oszukujmy się, ta „afera” jest naznaczona tym, co trawi większość jakichkolwiek dyskusji w sieci: dla wielu dyskutantów (chociaż niekiedy lepszym określeniem będzie „krzykaczy”) jeden przypadek w całej populacji jest wystarczający, by głosić tezę, że skoro ktoś kiedyś tam tak zrobił, to na pewno robią to wszyscy. I dziwnym trafem najczęściej wali się tym w facetów, ale już kobiety są nietykalne, chociaż jako grupa też miewają sporo za uszami, także w tym tak zwanym fandomie (sam osobiście spotkałem się chociażby kilka lat temu z faworyzowaniem żeńskiej części redakcji kosztem męskiej przez, kto by się spodziewał, kobietę).

    • Tiszka

      Po czym kobieta wyleciała, przypominam :D

  • Radosław Smoliński

    Weźmy takiego Zajdla, czy nominacje może zgłosić każdy? – tak. Czy zgłaszane prace są w jakikolwiek sposób dyskryminowane, nieprzyjmowane? – nie. Czy na Polconie mężczyźni mają głos ważniejszy niż kobiety? – nie. Jednak jakimś cudem kobiety nie nadsyłają tyle prac co mężczyźni – co odbija się w panteonie laureatów, gdzie próżno szukać parytetów płciowych.

    Druga sprawa – konkursy literackie, gdzie autor pozostaje niejawny do momentu wyłonienia zwycięzców – też grom zwycięstw należy do mężczyzn.

    ABSOLUTNIE nie chodzi tu o jakość czy talent, ale zwykłą ilość pretendentów. Skoro 30-40% zgłoszonych prac napisały kobiety, to i nie dziw, że wśród laureatów jest ich 30-40%. To samo dotyczy prelegentów na konwentach jak się spojrzy na sprzedane wejściówki.

    W mojej ocenie i obserwacji po prostu fantastyka bardziej rajcuje mężczyzn, a nawet powiedziałbym chłopców – niż płeć piękną.

  • Ulli Rechthager

    Me too… nie mam urody gwiazdy Hollywood, nie mam pieniędzy gwiazdy Hollywood, nie mam elokwencji gwiazdy Hollywood, nie mam popularności i powdzenia gwiazdy Hollywood, nie mam talentu gwiazdy Hollywood, ale to nic nie szkodzi, bo jest sposób by poczuć się jak one. Wystarczy oskarżać każdego napotkanego mężczyznę o seksizm i molestowanie. Skretynienie naszych czasów. Tak wiem, jestem seksistą.

    • Damian Lesicki

      Naprawdę uważasz, że ogłoszenie wszem wobec, że było się ofiarą molestowania przydaje splendoru?

      • Ulli Rechthager

        To co ja uważam jest bez znaczenia. Ja nie oskarżam kogo popadnie o seksizm i molestowanie, nie forsuję przepisów o siedzeniu w metrze ze złączonymi nogami i parytetach płciowych na przykład w zajdlu. Ja tylko próbuję tłumaczyć niewytłumaczalne.

        • Damian Lesicki

          Za to oskarżasz o pragnienie wzbudzenia litości, zyskania rozgłosu oraz korzyści finansowych i zawodowych.

  • Damian Lesicki

    Chwileczkę, bo widzę tu kilka nieścisłości, żeby nie powiedzieć, że zaprzeczania samemu sobie.

    1. „Fandom nie jest grupą, w której da się w łatwy sposób ustalić dominujący pogląd czy zachowanie. Dlatego stwierdzenie, że jest seksistowski czy mizoginistyczny jest krzywdzące, bo krzywdzące jest generalizowanie” – czyli w skrócie: nie wiadomo, jak jest

    2. „zdecydowaną większość w fandomie stanowią ludzie myślący normalnie” – jednak wiadomo. w większości normalnie

    3. „Nie chodzi o to, że problemu nie ma. Jednak gdyby fandom był seksistowski, to chyba skala byłaby widoczna gołym okiem, dla każdego, prawda?” – a nie, jednak jest problem, czyli coś jest na rzeczy, ale skala jest niewielka. (btw. skoro pojawiają się głosy, że fandom jest seksistowski, to chyba znaczy, że jest to widoczne gołym okiem, prawda?)

    4. „Owszem, bez problemu znajdziesz w nim osoby o takim zachowaniu” – czyli jednak skala jest duża

    5. „Fandom polski jest równie seksistowski jak polskie społeczeństwo”.- czyli jednak fandom polski jest seksistowski (bo odnośnie problemu seksizmu w polskim społeczeństwie nie ma raczej wątpliwości).

    „Nie lepiej po prostu potraktować ostracyzmem te osoby, które tak się zachowują?” – właśnie taki jest cel rozmaitych komentarzy/artykułów, np. tych pod postem rednacza NF albo tego, z którym polemizujesz.

    Co do definicji fandomu – cóż, nawet jeśli przyjmiemy, że chodzi o „aktywnych fanów”, to form aktywności jest cała masa, a samych prelegentów 40+ na Pyrkonie można znaleźć kilkunastu bezproblemowo, więc myślę, że teza o średniej wieku w fandomie jest mocno przestrzelona. Podobnie z resztą, jak wiara w tolerancję, szacunek i ogólnie świadomość tego, jak zmienił się świat wśród młodych ludzi.

    • Ulli Rechthager

      To kompletny absurd. Nie istnieje i nie istniał żaden problem seksizmu w środowisku miłośników fabularnego RPG. Nie ma w Polsce bardziej egalitarnej grupy społecznej niż rpgowe nerdy. Egalitarnej pod każdym względem- wieku, płci, wykształcenia, religii, statusu ekonomicznego, przynależności etnicznej. I to boli niektóre zakompleksione osoby płci żeńskiej pragnące sztucznie zwiększyć swe znaczenie, wzbudzić litość lub po prostu ugrać coś zawodowo i finansowo wmawiając męskiej części fandomu przestępcze skłonności. Bo jeśli spotkało cię coś takiego to idź kobieto na policję a nie pisz artykułu przenoszącego winę na tysiące bogu ducha winnych mężczyzn nie mających nawet świadomości, że taka rzecz miała miejsce. Nie mam zamiaru wstydzić się
      za kogoś. Wstydzę się i przepraszam tylko za siebie a ja powodów by przepraszać nie mam!

      • Damian Lesicki

        Zastanawiam się do czego się odnosi ta odpowiedź na mój komentarz i niestety nie mam pojęcia. Założę więc, że coś Ci się pomyliło.