Podsumowanie roku konwentowego 2017 – okiem redakcji

0

Po rocznej przerwie, redakcja Informatora Konwentowego powraca do podsumowań. Bez większego owijania w bawełnę, przed wami podsumowanie roku konwentowego 2017. 

Najlepszy konwent roku 2017

Agnieszka „Ookami” Hudyga: Zdecydowanie Pyrkon, na którym byłam pierwszy raz. Do tej pory jeździłam na zdecydowanie mniejsze imprezy mangowe, dlatego też rozmach i rozmiary Pyrkonu zrobiły na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Dodatkowo była to szansa na spotkanie wielu swoich ulubionych autorów i posłuchanie ich planów wydawniczych. Ale co się będę rozpisywać, wystarczy przeczytać moją relację z tego wydarzenia.

Ania Sikorska: Falkon. Pomimo kilku wpadek oraz braku sceny (co było największym strzałem w stopę) bawiłam się naprawdę dobrze. W tym roku najlepsze prelekcje oferował nieformalny „blok naukowy”. Byłam na każdej prelekcji u jednego z wrocławskich lekarzy i żałowałam, że było ich tak mało. Kiedyś ktoś powiedział mi, że Falkon jest „zacny” i nie żałuję, że co roku przejeżdżam przez pół Polski, aby się tam pojawić.

Mitsuki Hashimoto: Zdecydowanie najlepiej bawiłam się na krakowskim Xmasconie. W przypadku tegorocznej edycji ludzie byli naprawdę otwarci i to głównie tzw. „socjal” zaważył na mojej decyzji, ponieważ nie tylko cosplayerzy w strojach tematycznych, ale przede wszystkim zwykli uczestnicy tworzyli wyjątkowy, świąteczny nastrój. Świetnym pomysłem okazało się wprowadzenie nagrody w konkursie cosplay za najlepszy kostium nawiązujący do tematyki świąt, dzięki czemu wśród standardowych postaci z gier czy anime, pojawili się chociażby Grinch czy śnieżna Nidalee.

Paulina “Yarrow” Młodzianowska: Myślę, że Festiwal Fantastyki Twierdza organizowany po raz trzeci w Giżycku. Nie oznacza to oczywiście, że z automatu puszczam w niepamięć tegoroczne niedociągnięcia i zachwalam imprezę bez opamiętania. Kilka „wpadek” było, jednak muszę przyznać, iż to naprawdę przyjemny konwent i warto tam zajrzeć, przede wszystkim ze względu na klimat oraz scenerię Twierdzy Boyen.

Przy tej okazji daję też dużego plusa kaliskiemu Arkhamerowi, za tradycyjny, szkolny format wydarzenia, dobry program (w tym pomysł na a la TED Talks) i sympatyczną atmosferę (większa część tego plusa należy się za to pytanie czy nie jestem czasem głodna i zaproszenie na wspólne śniadanie).

Krzysztof Piskorski opowiada o walce z blokadami pisarskimi.

Piotr “Diabeł” Skorok: W 2017 nie odwiedziłem zbyt wielu imprez, trzymając się raczej sprawdzonych przeze mnie marek. I tak jak co roku, najlepszym wydarzeniem fandomowym poprzedniego roku są dla mnie Bachanalia Fantastyczne. Impreza rok w rok urzeka mnie swoją kameralnością, atmosferą i zagospodarowaniem przestrzeni. Wiecie, że w tym roku na dziedzińcu postawili parę wraków samochodów, by lepiej oddać klimat postapo? Dla mnie zielonogórska impreza to wzór do naśladowania.

Największe zaskoczenie 2017

Agnieszka „Ookami” Hudyga: Magnificon, zarówno pozytywnie jak i negatywnie. W tym roku konwent wydawał mi się nudniejszy, było mniej wystawców i uczestników. Aczkolwiek występ słodkiej niczym czysta sacharoza japonki Yuyu i jej mamy podbił moje serduszko. To właśnie występujące na Magnificonie zespoły przyciągnęły mocno moją uwagę, co nie zdarzało się na wcześniejszych edycjach.

Ania Sikorska: Niespodziewana zmiana nazwy bloku mangowego na Pyrkonie – od 2017 roku nazywa się on Blokiem Fantastyki Dalekowschodniej. Wybór programu w tym roku pokazał, że blok zaczyna się zmieniać na plus. Od teraz jest on skierowany nie tylko dla fanów mangi i anime, ale również dla innych, którzy są zaciekawieni życiem na Dalekim Wschodzie (żałuję, że nie znalazłam czasu na prelekcję o toaletach, słyszałam, że była świetna!). Tego brakowało mi na Pyrkonie (choć jest dostępne na konwentach stricte manga-anime). Brawo!

Mitsuki Hashimoto: Na ten tytuł zasłużył sobie przeciekający sufit na tegorocznym NiuConie. Największym zaskoczeniem było to, że plama pojawiła się na trzecim piętrze, które w całości było oddane helperom, podczas gdy czwarte piętro było suchutkie. Generalnie warunki meteorologiczne pierwszego wieczoru były piorunujące za sprawą burzy, która odcięła cały konwent od prądu i zapewniła co niektórym niezapomniane przeżycia w zablokowanej windzie.

Paulina “Yarrow” Młodzianowska:  Kapitularz. Pierwszy raz byłam na tej imprezie i w ogóle w Łodzi. Konwent zorganizowano w nowym budynku – świetne aule i pomniejsze sale, dobre nagłośnienie, ciekawy program oraz sporo atrakcji towarzyszących, w tym wystawa zwierząt egzotycznych (dominowały węże). Naprawdę sympatycznie.  

Piotr “Diabeł” Skorok: Najbardziej zaskoczył mnie KONgres, czyli impreza dla organizatorów konwentów. Chociaż do ideału imprezie brakowało, to zdecydowanie dobrze, że takie wydarzenie powstało. Wymiana poglądów na żywo wychodzi lepiej niż w internetowych flejmach. W tym roku, mimo zastrzeżeń, pewnie też się wybiorę. Mam nadzieję, że moje obawy będą bezpodstawne.

Największa wpadka organizacyjna 2017

Agnieszka „Ookami” Hudyga: Będąc jedynie na 3 konwentach w roku ciężko jest znaleźć coś, co zasługiwałoby na miano „największej” wpadki. Dlatego wspomnę może o braku identyfikatorów na Magnificonie. Nie było to co prawda wina organizatorów, a drukarni, ale nie wymyślę nic lepszego. A i żeby nie było, oto fragment informacji, który udało mi się uzyskać od organizatorów:

Drukarnia z piątek rano zmieniła termin realizacji na poniedziałek, w rozmowie telefonicznej stwierdzili, że nie mają papieru…”

Dobra robota drukarnio! Rób tak dalej, a na pewno stracisz klienta.

Ania Sikorska: Charles Dance na CC, a właściwie jego brak. Wręcz z zapartym tchem obserwowałam fanpage CC, czekając na informację o Charlesie. Wiele osób alarmowało, że prawdopodobnie go nie będzie, jednak organizatorzy zapewniali, że jednak przybędzie. Jak się okazało w trakcie trwania imprezy – nie przyjechał. O tej wpadce powstały już legendy i wątpię, by ktokolwiek o niej zapomniał. Jest to też przestroga, by w porę informować uczestników o tym, że gwiazda jednak nie pojawi się na waszej imprezie.

Zagadka – kogo nie ma na zdjęciu?

Mitsuki Hashimoto: Z bólem serca muszę przyznać, że najbardziej rozczarował mnie nowy wymiar konkursu KOSplay na Falkonie, do którego to konwentu mam największy sentyment. Brak wielkiej sceny na hali wystawców był jednocześnie ogromnym zaskoczeniem, ale przede wszystkim nowe zasady samego konkursu okazały się kompletną porażką. Z założenia miały one zbliżyć cosplayerów do zwykłych uczestników, w praktyce panował wielki chaos i większość czuła niedosyt. Dobrymi chęciami…

Paulina “Yarrow” Młodzianowska: Nic nie pobije Polconu. Nic. Począwszy od braku komunikacji przed imprezą, poprzez zamieszanie z informacjami o zakwalifikowaniu proponowanych punktów do oficjalnej rozpiski programowej (która ukazała się na chwilę przed samą imprezą) aż do totalnego chaosu organizacyjnego na miejscu. Legenda fandomowej dezorganizacji.

Piotr “Diabeł” Skorok: Pomijając fakapy, które miały realny wpływ na na przebieg wydarzeń (a było ich niemało), z uśmiechem wspominam tłita Charlesa Strossa, który z pełną powagą napisał, że coś popsuło się organizatorom Dni Fantastyki we Wrocławiu i nie może wysłać do nich maila. Pytanie tylko, czy Stross przyjedzie do nas w 2018, czy w 2019 roku…

Oczekiwania wobec konwentów 2018

Agnieszka „Ookami” Hudyga: Chciałabym w nadchodzącym roku odwiedzić więcej konwentów. W szczególności Pyrkon, na który mam wiele planów. Ponadto przeprowadzić kilka wywiadów, które moim zdaniem, mogą zainteresować Was, a przy okazji będą dla mnie dobrą lekcją dziennikarskiego fachu.

Ania Sikorska: Życzę sobie i wszystkim, by tegoroczny Polcon odbył się bez żadnych wpadek. Mam nadzieję, że wszelkich dram fandomowo-konwentowych będzie coraz mniej. Chciałabym, by poszczególne konwenty nie patrzyły na siebie jak na konkurentów i zaczęły ze sobą bardziej współpracować. Fandom jest przecież jeden i wszyscy pracujemy na wspólny sukces. Pobożne to życzenia, ale trzymam mocno kciuki, by chociaż jedno się spełniło. Do zobaczenia w następnym roku!

Mitsuki Hashimoto: Przede wszystkim, mam nadzieję, że Falkonowa scena wróci na swoje miejsce i organizatorzy nie powtórzą tegorocznego „kosfailu”. Poza tym, nie oczekuję niczego nietypowego: od organizatorów – profesjonalizmu i skrupulatności, helperów – życzliwości i uczynności, a co do reszty uczestników – wyrozumiałości i więcej optymizmu. Z nadzieją i radością wchodzę w ten nowy konwentowy rok i życzę nam wszystkim świetnej zabawy!

Paulina “Yarrow” Młodzianowska: Mam nadzieję, że uda mi się w końcu odwiedzić zielonogórskie Bachanalia. Słyszę o nich sporo dobrego, a ciągle jeszcze nie miałam okazji przekonać się osobiście.

Piotr Diabeł Skorok: Rok 2018 będzie dla mnie wyjątkowo pracowity. Najpewniej częściej na konwencie będę jako organizator niż uczestnik, choć w żaden sposób mi to nie przeszkadza. Oczekuję więc, że rozpoczynający się rok będzie pasmem sukcesów, które przełożą się na doskonale imprezy dla Was, czytelników IK i uczestników konwentów.

Podziel się.